Były mistrz wraca do klatki i dostaje rywala z rankingu. Marian Ziółkowski stanie do walki na gali KSW 118 w Kaliszu, gdzie zmierzy się z niebezpiecznym Aymardem Guihem. To zestawienie ma spory potencjał.
Powrót byłego mistrza – historia przerwana kontuzjami
Marian Ziółkowski jeszcze niedawno był jednym z najważniejszych zawodników w organizacji KSW. Przez ponad dwa lata panował w wadze lekkiej, trzykrotnie broniąc pasa i budując pozycję lidera dywizji. Niestety jego karierę brutalnie zatrzymały kontuzje. Najpierw wypadł z walki unifikacyjnej o pas, a później – już po powrocie – doznał urazu barku w starciu z Wilsonem Varelą.
Dziś „Golden Boy” wraca w sytuacji, która jest jednocześnie trudna i motywująca. Nie jest już mistrzem. Nie ma taryfy ulgowej. Każda kolejna walka to realna walka o powrót na szczyt. Właśnie dlatego zestawienie na KSW 118 nie jest przypadkowe.
Aymard Guih, czyli cichy killer z Francji
Aymard Guih to zawodnik, którego nie można oceniać wyłącznie przez pryzmat rekordu. Francuz wnosi do klatki coś znacznie bardziej niebezpiecznego – doświadczenie, wszechstronność i możliwość weryfikacji tego jaki poziom obecnie reprezentuje Marian.
W KSW ma bilans 2-1, a jego zwycięstwa nad Francisco Barrio i Dawidem Śmiełowskim pokazały, że potrafi odnaleźć się na przyzwoitym poziomie europejskiego MMA.
Warte uwagi: Iwo Baraniewski nokautuje i podpisuje nową walkę w UFC. Fenomenalny czas Polaka
Do tego dochodzi czarny pas w judo i lata rywalizacji na różnych rynkach – od Europy po Bliski Wschód.
Guih to typ zawodnika, który nie musi być faworytem, żeby wygrać. Wchodzi do klatki, robi swoje i wykorzystuje każdy błąd przeciwnika. A w starciu z kimś, kto wraca po kontuzjach, takich okazji może być sporo.

KSW 118 w Kaliszu – walka o coś więcej niż zwycięstwo
To nie jest zwykły powrót – to realny test i porządny test na wielu płaszczyznach. Dla Ziółkowskiego – test zdrowia, głowy i miejsca w hierarchii. Po latach na szczycie musi udowodnić, że nadal należy do czołówki. Jego rekord (ponad 30 walk i 25 zwycięstw, w tym wiele przed czasem) jasno pokazuje, że ma narzędzia, by kończyć pojedynki efektownie. Niestety ostatnie walki to dużo „ale, może, gdyby sędzia pozwolił”, zawsze czegoś brakowało. Marian był zbyt wolny, zbyt długo się rozkręcał albo został wystawiony do Salahdine’a, który nie dał mu większych szans. Potem pojedynek z Marcinem Heldem, w którym był bezbarwny, punktujący, grający trochę na alibi. Od takiego mistrza oczekujemy więcej – tym bardziej, że Golden Boy ma w arsenale dobrą stójkę, przyzwoity parter i świetne warunki fizyczny.

Dla Guiha – to największa szansa w karierze. Pokonanie byłego mistrza otwiera drzwi do ścisłej elity i realnej walki o coś więcej.
Gala KSW 118 w Kaliszu może więc przynieść coś więcej niż tylko zwycięzcę pojedynku. Może wyłonić nowego potentata albo przypomnieć, że stary mistrz jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.
Jedno jest pewne – w wadze lekkiej KSW znów zaczyna się robić naprawdę gorąco. Kto zostanie nowym królem po odejściu Salahdine’a Parnasse.













